czwartek, 24 września 2015

Nominacja do Liebster Award



Hm... zastanawiacie się pewnie skąd tytuł posta? Już wyjaśniam :) 

Liebster Award jest to wyróżnienie bloga, za dobrze wykonaną 'robotę'. Innymi słowy mówiąc, mój blog został w pewien sposób doceniony przez Dominikę - za co BARDZO dziękuję - , która prowadzi genialnego bloga /Polka w Monachium/. Ale to nie koniec! Sama nominacja byłaby zbyt prosta. Dodatkowo, osoba nominująca zadaje 11 pytań, na które nominowany (w tym wypadku JA), powinien odpowiedzieć. Oczywiście powstaje z tego niemały 'łańcuszek', ponieważ każda nominowana osoba nominuje kolejne blogi, które jej zdaniem powinny zostać wyróżnione, tym samym zadając 11 swoich pytań (mam nadzieję, że się połapaliście). Ma to na celu, oczywiście, rozpowszechnienie innych blogów i zachęcenie czytelników do ich poznania.

Jeżeli macie ochotę mnie poznać bliżej, to zapraszam do lektury! :)

Oto pytania Dominiki:

1. Z czym wiąże się nazwa Twojego bloga / co ona oznacza dla Ciebie?

Powód, dla którego blog nosi nazwę becomedemummy, może być tylko jeden i jest! Nazwa bloga jest w języku angielskim co oznacza "zostanie DE mamusią". Skrót DE oczywiście oznacza Niemcy (Deutschland). Tak więc nazwa bloga nie wzięła się z nikąd. Tematyką jest przede wszystkim "papierologia" niemiecka dotycząca macierzyństwa. Wiem jak trudno do tego podejść i jak spędza to sen z powiek wielu rodzicom. Poza tym blog zawiera informacje, jak macierzyństwo wygląda z naszej strony (wizyty u pediatry, codzienne zabawy a nawet przepisy na pyszne ciacha!). Nazwa jest drugą nazwą, którą chciałam jakoś powiązać z tematami bloga i chyba był to strzał w 10 :)

2. Ile czasu spędzasz w tygodniu na czytaniu innych blogów?

Bardzo mało. Oprócz opieki na moją roczną córą, pisania postów na swojego bloga, zajmuję się także fotografią noworodkową i dziecięcą. Tak więc doba powinna mieć jak dla mnie co najmniej 42h. Jeśli już zabieram się za czytanie innych blogów, poświęcam temu dosłownie kilka godzin w tygodniu. Przeważnie są to pory przy kawie podczas drzemek mojego malucha :)

3. Czy poznałaś już jakieś inne blogerki / jakiś innych blogerów osobiście?

Tak. Do tej pory poznałam dwie mieszkanki Berlina, pełnoetatowe mamusie, które serdecznie pozdrawiam :)

4. Kiedy najlepiej pracuje Ci się przy komputerze?

Kiedy śpi moje dziecko, czyli w nocy. Niestety...Praca przy komputerze niemalże zawsze trwa do 2-3 w nocy. Natomiast tylko wtedy mogę się skupić na tym co robie, nie myśląc, że za chwilę wstanie mały "chochlik", że zaraz muszę zrobić obiad itp..

5. Jakie jest ulubione miejsce w mieście, w którym obecnie mieszkasz?

W chwili obecnej ulubionego miejsca nie mam. Lubię poznawać nowe i bardzo rzadko jestem w jakimś miejscu więcej niż raz. Natomiast przepadam za miejscami, w których można się choć na chwilę wyciszyć i pooddychać świeżym powietrzem. W Berlinie takimi miejscami są przeważnie parki, a tych w okolicy mamy pod dostatkiem.

6. Dokąd najchętniej wybrałabyś się na najbliższy urlop?

Saint Tropez. Pomysł wpadł nam całkiem niedawno do głowy i może nam się uda zrealizować go w najbliższym czasie :)

7. Czy masz jakiś talent, o którym wie niewiele osób?

Chyba nie. Choć ostatnio mąż stwierdził, że potrafię rysować (choć to bardzo wielkie słowo)! Jakoś mi to wychodzi, ale tylko jak patrze na jakiś obrazek, jestem go w stanie 'zdublować'. Z pamięci ekhm... do tego mi jeszcze daleko ;)

8. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?

Zdecydowanie wiosna.

9. Aparat cyfrowy czy aparat w telefonie komórkowym?

W telefonie komórkowym, ale tylko dlatego, że mam go ZAWSZE przy sobie. 

10. Jak Twoi bliscy reagują na Twoje blogowanie?

Szału nie ma ;)

11. Czy jest jakiś smak dzieciństwa, za jakim tęsknisz?

TAK! Już dość dawno temu, ale była niedaleko mojego domu rodzinnego budka z lodami w gałkach. Nieziemski smak lodów śmietankowych chodzi za mną każdego lata! Niestety, nigdy nie trafiłam nawet na podobny do nich smak :(


Ufff....No dobra. Mały quiz za mną ;) a teraz pytania ode mnie
1. Jak długo zajmujesz się blogowaniem?
2. Skąd nazwa bloga?
3. Początki blogowania były...
4. Jak udaje Ci się pogodzić blogowanie z prywatnym życiem?
5. Jaka tematyka innych blogów jest czytana przez Ciebie najczęściej?
6. Jaki film obrazuje Twoje dotychczasowe życie?
7.  Nie mogłabym żyć bez...
8. Jaka jest Twoja największa pasja?
9. Gdybyś mogła zmienić miejsce zamieszkania, gdzie byś się przeprowadziła?
10. Jaką książkę przeczytałaś ostatnio?
11. Blog, który zawsze czytam to...

A do odpowiedzi na pytania nominuję:
Matkę Polkę blog Matka Polka na Emigracji
Mamę Nata i Poli blog Nat&Pol
Aleksandrę blog The Moon Mom
Faustynę blog Dzieci dwujęzyczne
Irminę blog Gotuję komuś

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączycie do zabawy :) 



Share:

piątek, 31 lipca 2015

Plac zabaw w Berlinie dla dzieci poniżej 1-go roku życia

Małe dochodzenie w poszukiwaniu placy zabaw dla Szkrabów poniżej 1-go roku życia nadal w toku. Aczkolwiek podzielę się z Wami naszymi odkryciami. Być może część z nich jest dla Was znana, ale pomimo to zamieszczam bardzo krótką listę.

1. Stargarderstr. 50 / Prenzlauer Berg

Niewielki plac zabaw dla maluchów zlokalizowany w dzielnicy Prenzlauer Berg. Nie ma tu zbyt wielu atrakcji, ale piasek, wielkie, kręcące się koło z siatą i parę innych drobnostek sądzę, że zadowoli dzieca - przynajmniej u nas sie sprawdziło :)


2. Sredzkistr. 60 / Prenzlauer Berg

Tym troszkę byłam zawiedziona, bo jest on raczej nastawiony na dzieciaki nieco strasze. Ale dla tych poniżej roku też się coś znajdzie. Plusem jest też chyba to, że niedaleko jest fajna kafejka dla dzieci Zuckerschnute

źródło: http://www.ihrspielplatz.de/Berlin/587-Allgemeiner-Spielplatz-Sredzkistr-60.aspx

3. Wundtstr. 42 / Charlottenburg-Wilmersdorf

Niesamowity! Narazie najlepszy na jaki trafiliśmy. Zlokalizawany kawałeczek od nas, ale warto było. Jest nawet blisko wody. Poza tym niedaleko jest też kilka innych, do których co prawda nie zdążyliśmy zajrzeć, ale wszystko przed nami. Mnóstwo atrakcji dla maluchów poniżej roku i co za frajda!



4. Pasteurstr. 14 / Prenzlauer Berg

Kolejny, niewielki, zanleziony przez przypadek. Również lokalizacja Prenzlauer Berg. Dwie huśtawki, koło z siatą, domek i jakieś siedziska do bujania. Tyle możecie od niego oczekiwać. 



To udało nam się do tej pory odwiedzić. Mało i ograniczenie co prawda do Prenzlauer Berg, ale... to nasze :) Czekamy na Wasze małe odkrycia, a po więcej odsyłam na genialną stronkę IHR SPIEL PLATZ gdzie znajdziecie palce zabaw według dzielnic Berlina. 







Share:

niedziela, 12 lipca 2015

Dziecko = mały "szkodnik"

Zgadnijcie co kryje się pod tytułem posta ;) Nie bez powodu nazwałam dziecko "małym szkodnikiem", bo tak naprawdę to uczy się ono na bieżąco rozróżniać co jest dobre a co złe, co wolno, a czego nie powinno się robić. Nie ma jeszcze tej świadomości, że coś może ulec zniszczeniu. Ale do rzeczy. Czy którykolwiek z rodziców, z Was, zastanawiał się nad ubezpieczeniem, które będzie pokrywało koszty szkód, wyrządzonych przypadkowo przez naszego Szkraba? Jeśli nie, podsuwam link, w którym takie ubezpieczenie możecie bardzo łatwo nabyć (OC / 'Haftpflichtversicherung' ). Jest tam mnóstwo firm ubezpieczeniowych, mnóstwo cen, cenników itp. . Możemy też ubezpieczyć siebie, całą rodzinę a nawet psa. Wystarczy wpisać swoje dane i gotowe! Kwota przeważnie jest płacona jednorazowo raz do roku, a my będziemy mieli przynajmniej trochę spokojniejszą głowę :) 

<<< PRZEJDŹ DO UBEZPIECZENIA >>>
Share:

niedziela, 5 lipca 2015

Jak uzyskać niemieckie obywatelstwo dla dziecka?



Natchnienie do tego posta zawdzięczam koleżance  . Pod jej postem (i nie tylko, bo widziałam takich kilkanaście), nawiązała się dyskusja, która zrodziła w mojej głowie pytanie, jak uzyskać niemieckie obywatelstwo dla swojego dziecka.

Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Trzeba natomiast spełnić kilka podstawowych warunków, które zaraz wymienię.

Według prawa, dziecko nabywa obywatelstwo po rodzicach (prawo krwi), a nie po miejscu urodzenia (prawo ziemi).  W przypadku, kiedy obydwoje rodziców są obcokrajowcami (np. mama Polka, tato Brytyjczyk), dziecko z reguły dziedziczy obywatelstwo matki.

Jak uzyskać obywatelstwo niemieckie poprzez urodzenie? (warunki; dotyczy rodziców, którzy są cudzoziemcami):
 jedno z rodziców przebywa w Niemczech od conajmniej 8 lat w Niemczech /legalnie i na stałe/

oraz 

 posiada pozwolenie na pobyt na czas nieokreślony (Auftenhalserlaubnis)

ponadto
gdy dziecko ukończy 18 lat, musi zadekralować do 23 roku życia, czy chce zachować nadal obywatelstwo niemieckie czy drugiego Państwa (tyczy się w przypadku dzieci posiadających podwójne obywatelstwo); musi przy tym zrzec się pisemnie obywatelstwa drugiego Państwa

Jeśli takiego oświadczenia nie złoży przed ukończeniem 23 lat, traci automatycznie obywatelstwo niemieckie.

Poniżej zamieszczam link do pobrania wniosku o uzyskanie niemieckiego obywatelstwa. Jeśli chcielibyście, aby wniosek został przetłumaczony na język polski, dajcie znać w komentarzach.
<<< KLIKNIJ TUTAJ >>>

Oprócz wypełnionego wniosku, należy przedłożyć następujące dokumenty:
• kopia dokumentu tożsamości (jeśli już jest; strona ze zdjęciem paszportowym)
• akty urodzenia
• akt małżeństwa

Mam nadzieję, że te informacje rozwieją w końcu wątpliwości rodziców co do nadania obywatelstwa swojemu dziecku.


źródło: http://www.gesetze-im-internet.de/rustag/BJNR005830913.html
Share:

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Moje dziecko mój osobisty "akumulator"

Postanowiłam, że dziś napiszę o czymś zupełnie innym. O czymś w zupełności nie w temacie bloga. Chociaż można to pod pewnym względem podpiąć do zakładki "Małego poradnika". 

To właśnie dziś, zdałam sobie sprawę, sprzątając po raz kolejny w kuchni po jedzeniu mojej małej 'torpedy', jakie to szczęście, że w ogóle ją mam! Wiem wiem..temat oklepany jak świat, bo przecież każda matka kocha swoje własne dziecko ponad wszystko. Ale chodzi mi o coś bardziej głębszego.
Wiele matek boi się czasami przyznać do tego, że najzwyczajniej w świecie czasami ma dość. Dość wszystkiego - DOSŁOWNIE i BEZ WYJĄTKU. Narzekamy na brak czasu dla siebie, na brak realizacji własnego JA. Też tak miałam. Nawet po przeczytaniu artykułu Malwiny z BAKUSIOWO, nie brałam nic do siebie. Szczerze mówiąc trochę się uśmiałam, no bo jak można sobie tak zorganizować czas będąc mamą! No jak się pytam?! A właśnie TAK! Poprostu. Dziś dopiero to do mnie dotarło, stąd wpis upamiętniający własne odkrycie ROKU! 

Uwierzcie drogie mamy, że niestety organizacja czasu jest nam ogromnie potrzebna. Bez niej nie zrobimy nic w domu, nie ugotujemy obiadu, same nie zjemy, bo zawsze będzie wszystko obracało się wokół naszego małego szczęścia. W ten oto sposób wiele matek się wypala, popada w depresję, nie ma ochoty nawet na rozmowę z własnym mężem lub partnerem. Osobiście byłam tam. I powiem Wam, że jest totalnie do D.... przez wielkie D. Dzięki krótkiemu urlopowi w górach, miałam okazję przemyśleć wiele spraw, wiele niedomówień i to w jaki sposób wygląda teraz moje życie. Mój mąż postawił mnie pod przysłowiową ścianą i za to go kocham. Znalazłam swoją pasję, fotografię, ale nie miałam za bardzo na nią czasu. A tak chciałam go mieć! Wyrobiłam w głowie swój własny plan na siebie, bo przecież nie może to tak wyglądać.




Moją pasję jaką jest fotografia, dało mi moje własne dziecko. To ona od samego początku była moją inspiracją na co raz to lepsze ujęcia. To dzięki niej mam ochotę się rozwijać , uczęszczać na szkolenia, udoskonalać siebie. To ona napędza mnie, kiedy już brakuje mi weny. To ona daje mi tak naprawdę CZAS, którego wiecznie mi brakuje. To dzięki niej, mam ochotę inwestować w siebie i kiedy widzę ekekty swojej pracy, jestem zadowolona, że coś mi się udaje. Ten blog również zawdzięczacie jej :), bo gdybym nie była w ciąży, nie miałabym ochoty pisać o tej całej, niemieckiej biurokracji jaka tu panuje względem macierzyństwa. To dzięki niej mój język niemiecki idzie do przodu, bo musi! Wizyty u lekarza, w urzędach, w kasie chorych i poród w szpitalu - wszystko oparte na języku niemieckim. Chcąc nie chcąc musiałam się go nauczyć i robię to nadal. Pragnę, żeby moja córka była ze mnie kiedyś dumna, że ze wszystkim sobie poradziłam. I być może, to co kiedyś osiągnę, będzie dla niej motywcją, aby nie zaprzestawać w dążeniu do celu. A przede wszystkim, żeby nie zapomniała o tym, że jej własne JA też się liczy. Dlatego po dziś dzień opiekuje się, troszczę i chronię. Uczę, pokazuję i bawię się z moim malutkim wulkanem energii. Dzień należy całkowiecie do niej - nie mam z tym problemu. Wieczory są moje - to już ogrom czasu. 

Dedykuję ten post wszystkim mamom, które są już zmęczone i wypalone macierzyństwem.  Pamiętajcie moje Drogie, że to dzięki Wam wasze dzieci poznają świat. Gdyby nie Wasza wewnętrza siła, nie byłyby tak szczęśliwe jak teraz (a na pewno są). Ich uśmiech wynagradza wszystko. Spróbujcie odnaleźć swoją pasję, co lubicie, co kochacie. Zorganizujcie czas tak, aby mieć choć godzinę dla siebie - to już sporo. Wiem, jest to cholernie trudne. Ale po pewnym czasie zobaczycie, że było warto. Dziecko jest Waszą motywacją, Waszym akumulatorem do działania - nigdy odwrotnie. I jeszcze jedno! Szczęśliwa mama to zawsze szczęśliwe dziecko! 
Trzymam kciuki 


Share:
Scroll To Top