czwartek, 14 maja 2015

Zamienniki mleka modyfikowanego Niemcy-Polska na przykładzie marki NUTRICIA



Oczywiście wiadomo, iż najlepszym pokarmem dla naszego malucha jest mleko mamy. Natomiast są przypadki, w których z różnych przyczyn, mamy wybierają mleko modyfikowane. Osobiście uważam, że jest to sprawa indywidualna i nie podlega dyskusji.

----------------------------------

Na wstępie tylko uprzedzę, że w żadnym wypadku nie zostałam poproszona o napisanie tego posta w celu promocji marki BEBILON lub BEBIKO. Post został napisany pod wpływem licznych zapytań o odpowiedniki mlek przeróżnych marek. Dlaczego więc NUTRICIA? Ponieważ najszybciej dostałam od nich odpowiedź.

Wybierając się z naszym skarbem w  podróż do Polski (do rodziny, przyjaciół itp.), mamy wszystkie niezbędne nam rzeczy łącznie z zapasem pokarmu. Właśnie, z zapasem. Tak nam się niekiedy wydaje, że to co mamy ze sobą z pewnością nam wystarczy. No bo po co brać ze sobą "tonę" mleka, skoro wiemy kiedy i ile nasza pociecha zjada. Są natomiast sytuacje, w których rzeczywiście tego pokarmu zabraknie akurat podczas naszego wyjazu. Co wtedy? Czy istnieją jakieś zamienniki rynku niemieckiego w Polsce? W tym celu udałam się po odpowiedzi do źródła. Za przykład posłuży nam mleko APTAMIL firmy NUTRICIA.


Odpowiedzi udzieliła: Małgorzata Kołodrub, kierownik ds. komunikacji NUTRICIA Polska

1.     Czy mleko APTAMIL jest odpowiednikiem mleka BEBILON czy BEBIKO?


Mleko Aptamil jest odpowiednikiem mleka Bebilon. Zarówno mleko Aptamil, jak i mleko Bebilon mają takie same przeznaczenie, ale ich receptury mogą się różnić. Lokalny dystrybutor odpowiedzialny za produkt Aptamil w Niemczech udzieli dokładnych informacji w sprawie szczegółów dotyczących receptury mleka na tym rynku.

2.     Jaka jest różnica pomiędzy BEBILONEM a BEBIKO?


Wszystkie mleka dla niemowląt muszą spełniać surowe wymagania prawne dotyczące ich receptur. Dlatego mleka Bebiko i Bebilon mają podobne składy, są bezpieczne dla niemowląt i małych dzieci, ale nie są tymi samymi produktami. Oba produkty dostarczają dziecku wszystkich niezbędnych składników odżywczych w ilościach i proporcjach odpowiednich na danym etapie rozwoju.
Najbardziej istotną różnicą składu mlek modyfikowanych Bebiko i Bebilon jest dodatek kwasu tłuszczowego DHA z grupy omega-3. Mleko Bebilon (zarówno 1 jak i 2) zawiera go więcej niż mleko Bebiko. Ponadto mleka różnią się funkcjonalnością opakowania. Produkty z linii Bebiko dostępne są w standardowym, kartonowym opakowaniu, zawierającym szczelną torebkę z mlekiem modyfikowanym. Natomiast produkty marki Bebilon oferowane są w funkcjonalnym i nowoczesnym opakowaniu, które zapewnia dodatkową wygodę oraz ułatwia przygotowanie i przechowywanie produktu. Wybór mleka modyfikowanego zawsze warto skonsultować z lekarzem pediatrą, który pomoże dobrać produkt odpowiedni dla dziecka.

3.    W Niemczech jest dostępne mleko MILUPA o podobnym logo do mleka BEBIKO. Czy w związku z tym jest to zamiennik mleka BEBIKO?


Mleka modyfikowane Milupa i Bebiko należą do tego samego koncernu. Milupa jest lokalną marką mleka dostępną między innymi na rynku niemieckim. Receptury mlek mogą różnić się, ponieważ każdy kraj dostosowuje recepturę do lokalnych potrzeb i wymagań klientów, a przede wszystkim do zaleceń ekspertów w zakresie podaży składników odżywczych. Różnicę można zauważyć między innymi w zawartości witaminy D. W polskich sklepach dostępna jest np. gama mlek modyfikowanych Bebiko Junior z recepturą wzbogaconą o tę witaminę i wapń. Produkt powstał w odpowiedzi na najnowsze zalecenia żywieniowe polskich ekspertów dotyczące zawartości witaminy D i wapnia w codziennym menu Juniorów oraz alarmujące wyniki badań pt. „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku 13-36 miesięcy w Polsce”, które wykazały, że aż 80% dzieci w tym wieku ma dietę zbyt ubogą w witaminę D i wapń. Dlatego przy wyborze produktu dla tak wrażliwej grupy konsumentów, jaką są niemowlęta i dzieci, zachęcamy do konsultacji ze specjalistą, który dopasuje sposób żywienia dziecka do jego indywidualnych potrzeb. 

Wniosek jest jeden. Pomimo, iż marka mleka jest ta sama, nie oznacza to, że mleko ma identyczny skład. Każde państwo ma swoje normy żywieniowe i do nich dostosowuje wszystkie produkty.

Po więcej informacji odsyłam na stronę www.bebiprogram.pl lub www.bebiklub.pl, gdzie można również dokonać bezpłatnej rejestracji. W zamian za to, otrzymujecie cenne wskazówki i informacje dotyczące rozwoju Waszego dziecka, a także uzyskujecie dostęp do poradników na przykład żywieniowych.


Share:

poniedziałek, 4 maja 2015

Britzer Garten



Majowy weekend spędziliśmy w Berlinie, zwiedzając kilka ciekawych miejsc. Jednym z nich był Britzer Garten. Miejsce cudowne, polecane przez wiele osób chociażby na facebooku. Nie zdążyliśmy co prawda zwiedzić wszystkiego, ale mogę z pewnością stwierdzić, że jest to idealne miejsce dla dzieciaków. Mnóstwo atrakcji zapewniają place zabaw oraz zwierzątka takie jak np. kózki :). Piękno ogrodu można dostrzec już na wejściu - mnóstwo kwitnących obecnie tulipanów! Jednym słowem jest czym nacieszyć oko. Dodatkowo restauracja nad samą wodą oraz inne kafejki nie dadzą nam zgłodnieć podczas spacerów. No i co najważniejsze dla maluchów CIUCHCIA, którą możemy podróżować po całym parku (nawet czekamy na nią na prawdziwym dworcu!). Fantastycznie spędzona niedziela. Polecam! Poniżej dodaję małą fotorelację i kilka wskazówek.

Dojazd:
gify samochody osobowe samochód raczej odradzam - mieliśmy dość spory problem ze znalezieniem miejsca parkingowego; parking jest, ale o miejsce w weekend bardzo trudno

gify autobus autobus linia 181 przystanek ROTKOPFWEG

gify welcome Wejście:
dorośli: 3 EUR
dzieci: 1,50 EUR (od 6 do 14lat)

 Godziny otwarcia:
od 9 do 16 (listopad-luty)
od 9 do 18 (marzec i październik)
od 9 do 20 (kwiecień do września)

gify pociągi Bilet na przejazd ciuchcią:
przez cały ogród: dorośli 5 EUR
                                 dzieci 2,50 EUR (do 4 lat bezpłatnie)



wejście do ogrodu Britzer Garten

drogowskazy w ogrodzie

puszczanie łódek na jeziorze

jeden z dwóch dworców, gdzie zatrzymuje się ciuchcia

ciuchcia


widok na restaurację nad jeziorem Cafe am See


przydrożne atrakcje dla najbardziej aktywnych


Share:

sobota, 2 maja 2015

czwartek, 16 kwietnia 2015

Wizyty u pediatry - Kinderuntersuchung U5


TRZECIA SZCZEPIONKA

Zanim mieliśmy kolejne badanie U5, perełka otrzymała koleją dawkę szczepionki - trzecią. Tą zniosła bardzo dobrze. Pojawiła się lekka  gorączka, ale obyło się bez zbijania jej paracetamolem. Rozebrałam ją do pieluszki i przykryłam cienkim kocykiem. Dodatkowo robiłam jej chłodne okłady na czółko i temperatura wróciła do normy.


Piąte badanie U5 jest bardzo podobne do pozostałych. Odbywa się między 6 a 7 miesiącem życia dziecka. Ponownie sprawdzany jest wzrok i słuch. Przy tym badaniu lekarz zwraca szczególną uwagę na zwinność malucha, tzn. czy może przewrócić się na lewą i prawą stronę, czy próbuje podnosić się na rączkach leżąc na brzuszku itp. .   Przybliża jego stópki do twarzy, chyba że tak jak nasza Kruszyna, zrobi to sama. Pionizuje dziecko, celem sprawdzenia koordynacji ruchowej oraz obserwuje umiejętności motoryczne jak chwytanie przedmiotów. Ponadto lekarz zagląda do buziaka, obserwuje dziąsełka.



Nasz pediatra dodatkowo pytał się, czy już rozszerzamy dietę. Zalecał co możemy podawać a z czym jeszcze poczekać. Standardowo również otrzymaliśmy informację odnośnie kolejnego szczepienia (MMRV - Masern odra, Mumps świnka, Röteln różyczka, Windpocken ospa wietrzna) i zgody do podpisania (zdjęcie obok). Kojelne badanie U6 łącznie z czwartą szczepionką czeka nas między 10 a 12 miesiącem życia. W naszym przypadku będzie to 11 miesiąc.






Share:

wtorek, 14 kwietnia 2015

Chustonoszenie bez tajemnic - wywiad z Agatą Byczkowską




Do tego posta postanowiłam zaprosić doradcę chustowego ClauWi, Agatę Byczkowską z Berlina, która odkryje przed nami magię chust. Brzmi tajemniczo, więc nie będę się dalej rozpisywać, tylko poprostu zacznę.

Super, że zgodziłaś się na 'mini wywiad', bo dzięki niemu, może i mi trochę wiedzy w temacie chust przybędzie. Na początek może dwa zdania o sobie.
Mam na imię Agata, mam 31 lat i jestem pełnoetatową mamą półtorarocznej dziewczynki. Zanim zostałam mamą byłam nauczycielką, tłumaczem i przez jakiś czas przedszkolanką.


A teraz do meritum. Od jak dawna jesteś doradcą chustowym?
Wiedziałam, że będę nosić moje dziecko, jeszcze zanim się urodziło, ale niestety nie od razu nosiłam w chuście, zaczęłam od nosidła. Doradcą zostałam mnie więcej rok temu, czyli kilka miesięcy po tym jak pokochałam chusty. 
Wow! No a jak narodził się ten pomysł w Twojej głowie?
Od pierwszego zetknięcia z chustą temat wciągnął mnie absolutnie i szybko chciałam wiedzieć o tym jak najwięcej. Czytałam wszystko co mi wpadło w ręce, dołączyłam do wielu grup internetowych, rozmawiałam z innymi noszącymi mamami, czytałam blogi o noszeniu i chustach. Interesowały mnie rodzaje splotów, różne mieszanki włókien i ich właściwości. Z czasem coraz częściej ktoś mniej doświadczony prosił mnie o pomoc w nauce wiązania, a doradcy wypowiadający się na forach udzielali ciekawych rad, więc postanowiłam zdobyć i tą wiedzę. Kurs nie był tani, ale stwierdziłam, że naprawdę chcę w niego zainwestować, a zdobyta wiedza będzie też pasować do innych moich pomysłów na to czym chcę zajmować się w przyszłości.
To teraz Twoja dodatkowa wiedza przyda się w kolejnym pytaniu. Od kiedy i jak długo można w takiej chuście nosić naszego malucha? Bo to pytanie nieraz budzi wiele wątpliwości.
Dzieci można nosić w prawidłowo zawiązanej chuście od urodzenia, pod warunkiem, że nie występują zdrowotne przeciwskazania do noszenia. Nosimy tak długo, jak długo chcemy i jak długo chce być noszone nasze dziecko, co w praktyce dla każdego będzie oznaczało co innego. Jeśli polubimy się z chustą w trakcie gdy nasz pasażer rośnie my nabieramy wprawy i siły, więc zupełnie niechcący często nosimy już dość duże dzieci.
Masz na myśli przedszkolaki?
Oczywiście. Rodzice przedszkolaków doskonale wiedzą, jak szybko męczą się małe nogi i jak często trzeba szkraba nosić, wiedzą też jak szybko męczą się ręce rodziców. Mamy szybko też zauważają, jakim wyzwaniem bywa poruszanie się z wózkiem dziecięcym. Chusta uwalnia i odciąża ręce rodzica, otwierając jednocześnie przed nim trudniejsze ścieżki i daje swobodę poruszania się. Nie należy obawiać się, że dziecko nie będzie uczyło się chodzić lub chodzić nie będzie chciało, bo tak przyzwyczai się do noszenia. Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że w pewnym momencie to rodzic częściej marzy o noszeniu w chuście uciekającego szkraba. 
Co z kwestią bezpieczeństwa noszenia w chuście? Bardzo często się słyszy dużo sprzeciwów lekarzy, czasami nawet i ortopedów, co do chustonoszenia.  Komu więc wierzyć?
Wiele obaw rodziców jak i niektórych lekarzy co do bezpieczeństwa noszenia jest nieuzasadniona i wynika z braku znajomości chusty i mylnych o niej wyobrażeniach, ale też z obserwacji nieprawidłowych praktyk noszenia w źle zawiązanych chustach i źle dobranych, bądź źle zaprojektowanych nosidłach. Chusta jest tylko narzędziem, więc też prawidłowe jej użycie zależy od rodzica. Dobrze zawiązana chusta używana w rozsądny sposób, z zachowaniem podstawowych zasad bezpieczeństwa jest bezpieczna i zdrowa. Można by doszukiwać się sytuacji ryzyka, np. upadku, ale też upaść można trzymając dziecko na rękach, więc z dwojga złego lepiej mieć wolne ręce. Nosząc w chuście należy zachować zdrowy rozsądek. Nie wskazane jest wykonywanie czynności, które niebezpieczne byłyby wykonywane z dzieckiem trzymanym na rękach, więc raczej odpada wieszanie firanek, picie gorących napojów, a na pewno jazda samochodem.   
Oczywiście zdarzają się przypadki, w których problemy zdrowotne sprawiają, że noszenie jest nie wskazane lub należy je ograniczać, często do zakończenia niezbędnej terapii dziecka lub rodzica, ale w zaskakującej ilości przypadków korzyści płynące z bliskości są tak znaczące, że warto skonsultować się ze specjalistą i pod jego okiem dobrać korzystny i bezpieczny sposób noszenia. Rodzice noszą dzieci po zabiegach medycznych, wcześniaki, dzieci z wadami postawy, noszą też rodzice niepełnosprawni. 
W takim razie chusta nie powoduje dysplazji?
Jest to częsty argument przeciwko chuście, ale to obawa zupełnie nie uzasadniona. Dysplazja jest wrodzonym problemem, nie można się jej nabawić, a pozycja jaką utrzymuje się w prawidłowo zawiązanej chuście jest korzystna dla stawów biodrowych małych dzieci, nawet tych z dysplazją. Oczywiście w sytuacji stwierdzonych problemów, takich jak właśnie dysplazja, asymetria czy problemy z napięciem mięśniowym warto połączyć konsultację z doświadczonym doradcą noszenia i terapeutą lub lekarzem opiekującym się dzieckiem i wspólnie wybrać wiązania. Chusta nie jest narzędziem terapeutycznym, ale też noszenie i bliskość rodzica i dziecka ma ogromną ilość zalet, poza samą wygodą odzyskania dwóch rąk, zalet również z obszaru zdrowia i rozwoju dziecka.
 Nie każdy wie, że mamy rodzaje chust takie jak elastyczna lub tkana. Która na początek?
Oczywiście to rodzic podejmuje ostateczną decyzję w czym nosić. Będąc doradcą szkoły ClauWi polecam chustę tkaną na całą przygodę z noszeniem, zaczynając od początku.  
Chusta elastyczna ze względu na domieszki sztucznych tworzyw opina się gładko wokół dziecka i pozwala na przygotowanie wiązania zanim umieścimy w nim malucha, ale niestety to tylko pozorna wygoda. Rozciągliwy materiał nie daje odpowiedniego podparcia i nie daje się prawidłowo dociągnąć niezależnie od naszych starań. Dodatkowo trzy warstwy materiału ze sztucznymi domieszkami konieczne dla wiązania w chuście elastycznej otulające rodzica i dziecko powodują, że w takiej chuście jest bardzo ciepło, latem naprawdę gorąco i nieprzyjemnie. Pomijając fakt niemożności uzyskania prawidłowej pozycji chusta elastyczna jest nieekonomiczna, ponieważ nosić w niej można tylko małe dzieci, zazwyczaj mowa o limicie około 8 kg i tylko w jednym wiązaniu z przodu, co zmusza nas do kolejnego zakupu, zazwyczaj zaraz po zakończeniu okresu noworodkowego.  
Chusta tkana daje szeroką gamę możliwych wiązań z przodu, na biodrze i na plecach, od narodzin po przedszkolaka, jest przewiewna, zrobiona z naturalnych włókien, trwała i dobrze utrwala prawidłową pozycję.  
Istnieją też chusty tkane tzw. kółkowe, które staja się coraz bardziej popularne, ze względu na prostotę użytkowania. Są to chusty krótsze od zwykłych wiązanych, które na jednym z końców wszyte mają dwa metalowe kółka służące do zapinania i regulacji. Dużą ich zaletą jest właśnie łatwość zakładania i regulacji, mała waga i objętość, są bardzo wygodne do noszenia w domu, w podróży, na niedługich spacerach z małymi dziećmi, podczas przenoszenia dziecka do i z samochodu, szczególnie gdy pada deszcz lub śnieg, można zawiązać chustę szybko i nie ubrudzić jej. Wadą jest to, że wiązanie w chuście kółkowej jest asymetryczne, co początkowo nie jest problemem, lecz gdy nosimy duże dziecko zmusza rodzica do przyjęcia dość niewygodnej na dłuższą metę pozycji. Jednocześnie taka właśnie krótka chusta jest świetna jako awaryjny transport dla starszaka, bo nie zajmuje dużo miejsca w torbie mamy.
A jak taką chustę dobrać? Mają one jakieś rozmiary?
Tak, chusty występują w różnych długościach, a chusty różnych producentów nieznacznie różnią się szerokością. Długość chusty należy dobrać uwzględniając czynniki takie jak nasze ulubione wiązania, wiek dziecka i to czy nosić w danej chuście mają i tata i mama. Jeśli chcemy możemy zbudować kolekcję chust o rożnych przeznaczeniach, ale też można kupić jedną chustę, która pozwoli obojgu rodzicom na wiele wiązań i wystarczy do końca noszenia. Tu znów przyda się analiza kogoś doświadczonego w noszeniu. Przy doborze chusty ważniejszy jest obwód rodzica niż jego wzrost, a dość popularnymi i uniwersalnymi rozmiarami są długości 4,2 m lub 4,6 m inaczej rozmiary 5 i 6, lub M i L. Warto jednak przeanalizować dobór pod kątem naszych osobistych potrzeb, żeby potem nie walczyć np. z nadmiarem chusty.
Jeśli mowa o nadmiarze, to powiedz czy wiązanie takie chusty jest trudne? Kupując ją po raz pierwszy, nie ukrywam, że sama miałam przed tym obawy...
Odpowiedź na to pytanie będzie zależała od rodzica. Dla jednych wiązanie wydaje się dość trudne, dla innych nie. Jak każda nowa umiejętność i ta wymaga ćwiczeń i cierpliwości, jednak pod okiem doradcy, wierzę, że każdy może nauczyć się tej sztuki.
Jakieś konkretne wiązania?
Tu znów do głosu dochodzą osobiste preferencje rodziców, jak i ewentualne dodatkowe czynniki. Optymalne wiązania staram się dobierać do sytuacji.
Czym powinniśmy się sugerować przy wyborze chusty?
Na początek zazwyczaj poleca się zakup niedrogiej chusty bawełnianej tkanej splotem skośno-krzyżowym. I na tym zamknęłabym to zdanie. Rynek jest tak ogromny, że może przerażać początkujących rodziców. Czy chusta będzie w paski czy inne wzory, czy jednak tkana innym splotem (np. diamentowym czy żakardowym) czy może z domieszkami lnu, konopi, bambusa, wełny czy jedwabiu i jakiej będzie firmy zależy od preferencji rodziców, a te często ujawniają się dopiero z czasem, a niekiedy rodzice pozostają przy pierwszej chuście i są z niej zadowoleni. Chusta powinna nam się podobać, bo prawdopodobnie będzie nam towarzyszyć często i stanie się niemal elementem garderoby. Unikać należy jedynie tzw. "pościelówek" czyli tanich, cienkich chust tkanych splotem prostym, pościelowym. Jest ich niestety wiele na polskich portalach aukcyjnych, kuszą ceną, a niekiedy i urodą, ale niestety taka chusta będzie niewygodna i może nie pozwalać na prawidłowe dociągnięcie. Można kupić chustę "złamaną" lub nową.
Złamaną?
Tak. Chusta złamana to chusta, która wraz z używaniem stała się bardziej miękka niż była gdy była całkiem nowa. To kryterium oceny chusty jest bardzo subiektywne. Niektóre chusty od nowości są bardzo miękkie i łamania nie wymagają wcale. Inne, np. z domieszką lnu mogą dość długo być dość sztywne. Niektórzy wolą chusty bardzo miękkie inni wolą sztywniejsze, tu znów tyle jest odpowiedzi ilu rodziców. Istnieje wiele zabiegów pomagających w łamaniu chusty, niestety część z polecanych na forach może niszczyć tkaninę, obniżając jej wartość a nawet bezpieczeństwo użytkowania, do tych ostatnich należy zamrażanie i rozmrażanie mokrej chusty lub przechowywanie jej zaplecionej w warkocz. Chusta będzie łamać się z każdym praniem, ewentualnym prasowaniem w odpowiedniej temperaturze, a przede wszystkim podczas noszenia dziecka. Należy pamiętać, aby przed pierwszym użyciem nowej chusty koniecznie ją wyprać.
Właśnie. Są jakieś specjalne formy jej pielęgnacji?
Pielęgnacja zależy od rodzaju chusty. Pranie według zaleceń producenta, najlepiej w delikatnym płynie do prania bez rozjaśniaczy optycznych, bo te mogą powodować powstawanie odbarwień. Chusty z wełną należy prać ręcznie i bardzo ostrożnie, ponieważ sfilcowane chusty mogą pękać, co jest bardzo niebezpieczne. Chusty można prasować, przyspiesza to też proces łamania chusty, te z dodatkiem lnu lub konopi nawet należy bo zagniecenia na nich mają tendencję do utrwalania się. Przechowywać chusty najlepiej złożone w kostkę, ewentualnie wiszące lub zwinięte w rulon. Im mniej zagnieceń w trakcie przechowywania nie używanej chusty tym lepiej, ze względu właśnie na ich utrwalanie. Zwykłe bawełniane chusty wymagają najmniej zabiegów, wystarczy wyprać chustę po zakupie, a następnie według potrzeb prać razem z naszymi ubraniami, pamiętając o tym, że dotykają skóry dziecka, więc jeśli ma ono wrażliwą skórę, prać należy w płynie, który jej nie podrażnia.
A jak wygląda półka cenowa chust? Ostatnio szukając chusty tkanej, natknęłam się na kwotę prawie 1000zł! Od czego to zależy?
Jak każdy produkt tak i chusty mogą stać się towarem luksusowym. Są firmy produkujące limitowane ilości chust tkanych z bardzo drogich włókien. Niektóre z nich mają wartość kolekcjonerską, choćby ze względu na to jak trudno je zdobyć. Często sprzedawane są na rynku wtórnym za wielokrotność ceny pierwotnej. Inne tkane są ręcznie, czasem na zamówienie, więc ich cena zależy nie tylko od ceny użytych materiałów lecz również od tego jak dużym uznaniem cieszy się wytwórca i jak duży jest popyt na ten konkretny produkt. Najtańsze chusty dobrej jakości to koszt mniej więcej 100-150 zł, w zależności od tego czy kupujemy nową czy używaną i jakiej długości, więc nie jest to duża inwestycja, choćby w porównaniu z kosztem wózka dziecięcego. Poza tym, chusty niewiele lub wcale nie tracą na wartości, a popyt jest duży, więc można sprzedać używaną chustę bez straty.
Pytanie, które mnie dość często nurtuje. Jakie masz zdanie o nosidełkach?
Dostępna na rynku oferta nosideł rośnie z dnia na dzień i firmy prześcigają się w pomysłach na nowe modele, obiecując absolutne bezpieczeństwo i wygodę. Biorąc pod uwagę proces dojrzewania układu kostno-mięśniowego dzieci, nie widzę na rynku idealnego nosidła dla każdego, a szczególnie nie dla noworodków. Rozumiem, że niektórzy rodzice, a może dziadkowie nie będą chcieli nosić w chuście, a nosidła oferują pewną prostotę. Zalecam jednak unikania nosideł o wąskiej podstawie i usztywnionych elementach pleców i odradzam noszenia w nosidłach dzieci samodzielnie nie siadających. Świetną alternatywą nosideł dla tych rodziców, którzy nie przekonali się do chusty, a chcą nosić dzieci od urodzenia, są też chusty kółkowe. Oferowane przez niektóre firmy wkładki dla noworodków niestety są raczej chwytem marketingowym niż zdrowym rozwiązaniem. To samo tyczy się możliwości noszenia dzieci przodem do świata na brzuchu rodzica, która to pozycja wprowadza dzieci w bardzo nie fizjologiczne ułożenie i grozi nadmierną stymulacją bodźcami wzrokowymi. Jeśli dziecko domaga się lepszego widoku, zdecydowanie pora na naukę noszenia na plecach rodzica, czy to w chuście czy nosidle, chociaż w tych ostatnich często dzieci umieszczone są dość nisko. O wadach i zaletach nosideł, jak na każdy temat związany z noszeniem można napisać znacznie więcej niż jeden paragraf.  
W nosidłach ciężar dziecka gorzej rozkłada się na ciele rodzica, co może zaburzać jego środek ciężkości i powodować bóle pleców, nie da się niestety uzyskać idealnej pozycji dziecka, nawet w wielofunkcyjnych nosidłach; możliwości regulacji są ograniczone, szczególnie gdy dziecko rośnie, a regulacja bywa skomplikowana i konieczna przy każdym założeniu. Z reguły są one też zdecydowanie droższe niż chusty! Poza tym nosidło zachwalane przez koleżankę, może okazać się niewygodne dla nas. Warto wypożyczyć i wypróbować nosidło przed zakupem. Z drugiej strony, szczególnie gdy nosimy starsze, chodzące dzieci, szybkość uwalniania i zapinania dziecka może okazać się wygodna, choć ja jestem gotowa się ścigać. Jednocześnie, jeśli całokształt naszej pielęgnacji dziecka jest prawidłowy a chusta naprawdę nie daje się ujarzmić, bądź rodzic lub dziecko po prostu woli nosidło, to jak najbardziej można z nich korzystać. Bliskość jaką daje noszenie i korzyści z niej płynące są naprawdę nie do przecenienia, a narzędzia są sprawą drugorzędną.
No i ostatnie dotyczące Twojej osoby. Czy prowadzisz jakieś szkolenia  lub konsultacje w Berlinie?
Prowadzę indywidualne konsultacje z rodzicami, najczęściej w ich domach, ale też dla chętnych warsztaty grupowe i pogadanki, również dla rodziców oczekujących dzieci. Wszystkie podstawowe informacje i dane kontaktowe już można znaleźć na mojej stronie internetowej www.mimblut.com, na której też będę pisać więcej na temat noszenia i nie tylko.
Uff... Mam nadzieję, że troszkę odsłoniłaś "kulisy" chustonoszenia mamusiom, które do tej pory poszukiwały konkretnych opinii lub informacji na ten temat. Bo robi się to bardzo modne, a przede wszystkim jest wygodne i może być zdrowe. Dziękuję Ci raz jeszcze za poświęcony czas.

Również dziękuję.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Od siebie serdecznie zapraszam na stronę internetową Agaty a pragnących większej wiedzy praktycznej odsyłam tutaj <<<KLIK>>> w celu umówienia się na konsultacje lub warsztaty.




Share:
Scroll To Top